Bunty i Babli w Bollywood.pl
wtorek, 22 kwietnia 2008

 

KKHH

 

Na moje nieszczęście (a może szczęście?) obejrzałam ten film dłuugo po K3G - a przecież w K3G pełno nawiązań właśnie do "Kuch Kuch Hota Hai", łącznie z identycznymi imionami głównych bohaterów. I drugoplanową Rani. Ale chyba jednak na nieszczęście - po Karanie spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.

Na swoje kolejne urodziny mała Anjali dostaje list, który tuż przed śmiercią napisała do niej mama. A w liście tym opisuje historię, która zmieniła sporo w życiu jej samej, jak i ludzi jej bliskich...

On i Ona są najlepszymi kumplami ze szkoły... ale tylko kumplami. Ona - Anjali - to chłopczyca na 102: krótkie włosy, dres, żadnych spódniczek, dobrze się sprawdza w sporcie, nie ma pojęcia o makijażu, woli towarzystwo chłopaków. On - Rahul - zawadiaka szkolny, młody playboy, za którym ugania się większość szkolnych piękności. Oboje na codzień żyją jak pies z kotem, ale bardzo się lubią. I taka sytuacja pozostałaby bez zmian, gdyby nie Ta Trzecia: Tina, córka dyrektora szkoły. Pojawia się nagle, po długoletnim pobycie zagranicą. Jest piękna, mądra, zadbana... i ma Rahula w nosie, co mile chłopaka łechce i tym większą uwagę zaczyna jej poświęcać. A Anjali, ku zaskoczeniu dla samej siebie, odkrywa, że kocha Rahula. I mamy trójkąt miłosny. Co ma z tym wspólnego mała Anjali i jej list? I po co matka pisze córce "zza grobu" takie listy? Nie zdradzę za dużo, bo to psuje całą przyjemność oglądania.

To w zasadzie bardo piękna historia. Tylko wątek dziewczynki, która miesza światem dorosłych (a oni się na to godzą) jakoś mnie nie przekonuje. Tak samo jak intencje w pisaniu tych listów: jak matka może obarczać ośmioletnią córkę taką odpowiedzialnością? Dziwne, dziwne... Zdecydowanie bardziej lubię drugą część filmu i losy dojrzałych już bohaterów, "po przejściach", którzy nagle stają nieśmiali i bezradni naprzeciwko siebie... Piękna scena. Pierwsza część jest straszliwie infantylna, Kajol wygląda fatalnie, zresztą SRK też - złoty łańcuch i dres? O.O Złóżmy to na karb czasów. Rani też prezentuje się średnio, na początku w ogóle jej nie poznałam, ma tam jakieś dziwne rysy twarzy (kwestia makijażu czy zabiegu?), w miniówkach jej tak średnio. I piosenki bez ikry, takie "tra-la-la-la" dla dzieciaków. Druga część - no to już coś innego: wspaniała "Sajanji ghar aare", której nie mogłam przestać słuchać, scenka w altanie, scenka na ławce, scena balkonowa... Jest wiele pięknych momentów, akcja dzieje się sprawnie, bohaterowie są autentyczni, a końcówka trzyma w napięciu aż do ostatniej minuty. Co prawda motywy postępowania narzeczonego nie są do końca dla mnie jasne: najpierw zarzeka się, że choćby siłą przyprowadzi swoją narzeczoną "do ołtarza", a potem... Hmmm... cóż, przyjdzie mi uwierzyć, że są ludzie tak wielkiego serca, którzy o sobie i własnym szczęściu myślą na samym końcu. Ogółem - to dobry film, ale żadna rewelacja. W zasadzie mogłabym oglądać go od połowy. Ale można go spokojnie polecić na wieczorne pory, smutne dni, jak i na niedzielne popołudnia, bo to dobre kino familijne.

O FILMIE:

tytuł: Kuch Kuch Hota Hai (Devanagari: कुछ कुछ होता है, Urdu: کُچھ کُچھ ہوتا ہ, ang. "Something is Happening", niemiecki : "Und ganz ploetzlich ist es Liebe")
data premiery: 16 października 1998
reżyseria: Karan Johar
produkcja: Yash Raj Films
scenariusz: Karan Johar
muzyka: Jatin-Lalit
obsada:

* Shahrukh Khan - jako Rahul Khanna
* Kajol -jako Anjali Sharma
* Rani Mukerji - jako Tina Malhotra
* Salman Khan - jako Aman Mehra (wystep gościnny)
* Farida Jalal - jako Pani Khanna, mama Rahula
* Reema Lagoo - jako Pani Sharma, mama Anjali
* Himani Shivpuri - jako Rifat Bi
* Johnny Lever - jako Almeida
* Anupam Kher - jako Dyrektor Malhotra, ojciec Tiny
* Archana Puran Singh - jako Pani Briganza
* Sana Saeed - jako Anjali Khanna
* Parzaan Dastur jako Silent Sardarji
* Neelam - jako ona sama (występ specjalny)

CIEKAWOSTKI:
- Film dostał nagrody Filmfare we wszystkich ważniejszych kategoriach: za film roku, reżyserię, obie główne role (męską i żeńską), za obie role drugoplanowe (Salman Khan i Rani Mukherji), jak również za sceariusz i dyrekcję artystyczną.

- Zdjęcia kręcono w Szkocji (w Blackrock Cottage w Glen Coe, Eilean Donan Castle w Kyle of Lochalsh, Inchmahome Priory nad Lake of Menteith w Stirling i Tantallon Castle w Auldhame), Indiach (w studiach filmowych w Mumbai w Maharashtra i w Ooty w Tamil Nadu) oraz na Mauritiusie.

- Karan Johar chciał zdubbingować Rani Mukherjee z powodu jej dziwacznego głosu, ale w końcu tego nie zrobił.

- Choreografka Farah Khan pojawia się w filmie dwukrotnie: na początku, kiedy Rahul biegnie spóźniony na spotkanie z córką, widać ją kłócącą się z mężczyzną, a potem podczas Neelam Show, Farah gra dziewczynę Nikhila Advani (reżysera pomocniczego), który dla niej rzuca swoją poprzednią dziewczynę.

- Podczas jazdy rowerem, w czasie jednej z piosenek ("Yeh Ladka Hai Deewana"), Kajol straciła kontrolę nad nim i paskudnie rozcięła kolano. Utratę kontroli można zobaczyć tuż przed zakończeniem ujęcia.

- Reżyser Karan Johar nigdy nie rozważał powierzenia swej przyjaciółce Rani Mukherjee roli Tiny. W rzeczywistości Rani sama przeczytała scenariusz i przyszła do niego twierdząc, że jest jedyną, która może zagrać tę rolę.

- Rolę Tiny Malhotra oferowano Twinkle Khanna, Urmili Matondkar, Raveenie Tandon, Aishwarya Rai i Karismie Kapoor.

sobota, 19 kwietnia 2008

Wiem, że to już "dawne dzieje" i że Ameryki nie odkryłam, ale fazę mam na tego faceta i właśnie przekouję Tubisia poszukując wszystkiego na jego temat. :P A ten klip ma w sobie wszystko, co w Shahidzie najlepsze: jego look, jego fantastyczny taniec, dobre połączenie muzyki filmowej z JWM oraz kawałków hamerykańskich. Nawet mi się obił o uszy kawałek z Michaela Jacksona - może rośnie nam nowy król? *keeping her fingers crossed*

14:12, dzieckoziemi , Życiowo...
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 kwietnia 2008

Tak moi drodzy - pojawił się Młody Bóg i porwał moje nieszczęsne dil ze sobą. I chwała mu za to!

 

shahid

 

Imię i nazwisko: Shahid Kapoor (Devanagari: शाहिद कपूर), pseudo: Chocolate Boy
Urodzony: 25 lutego 1983 roku w Bombaju (Indie)
Rodzina: ojciec Pankaj Kapur, znany aktor z lat '80, matka Neelima Azeem aktorka i tancerka, siostra Sana oraz brat Ishaa Khattara
Stan cywilny: wolny, przez 3 lata pozostawał w związku z Kareeną Kapoor, aktorką. Rozstali się w październiku 2007.

FILMOGRAFIA:

1999: Taal - jako tancerz w piosence "Kahiin Aag Lage Lag Jawe"
2003: Ishq Vishk - jako Rajiv Mathur
2004: Fida - jako Jai Malhotra

2004: Dil Maange More - jako Nikhil Mathur
2005: Deewane Huye Pagal - jako Karan
2005: Vaah! Life Ho To Aisi - jako Aditya (Adi)
2005: Shikhar - jako Jaidev Vardhan (Jai)
2006: 36 China Town - jako Raj
2006: Chup Chup Ke - jako Jeetu
2006: Vivah - jako Prem
2007: Fool and Final - jako Rajaa
2007: Jab We Met - jako Aditya Kashyap
2008: Kismet Konnection - jako Raj Malhotra

2009: Kaminey - jako Charlie/Guddu
2009: Dil Bole Hadippa! - jako Rohan (premiera 18.08.2009)


NAGRODY I NOMINACJE:

Filmfare Awards:
2004: Nagroda za Najlepszy Debiut Męski w "Ishq Vishk"
2008: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Jab We Met"

Star Screen Awards
2004: Nagroda dla Najlepiej Zapowiadającego się Debiutanta w "Ishq Vishk"
2005: nominacja do Nagrody dla Najlepszej Pary Ekranu (wraz z Kareeną Kapoor) w "Fida"
2006: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Shikhar"
2007: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Vivah"
2007: nominacja do Nagrody dla Najlepszej Pary Ekranu (z Amritą Rao) w "Vivah"
2008: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Jab We Met"
2008: nominacja do Nagrody dla Najlepszej Pary Ekranu (z Kareeną Kapoor) w "Jab We Met"

Zee Cine Awards
2004: Nagroda za Najlepszy Debiut Męski w "Ishq Vishk"
2008: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Jab We Met"

IIFA Awards:
2004: Nagroda za Najlepszy Debiut Męski w "Ishq Vishk"

Stardust Awards:
2004: Nagroda dla Gwiazdy Jutra w "Ishq Vishk"
2008: Nagroda Wydawców dla Najlepszego Aktora w "Jab We Met"

2008: nominacja do Nagrody Gwiazda Roku w "Jab We Met

Apsara Film & Television Producers Guild Awards:
2008: nominacja do Nagrody dla Najlepszego Aktora w "Jab We Met"

Pozostałe nagrody:
2004: Nagroda Sansui za Najlepszy Debiut Męski w "Ishq Vishk"
2005: Nagroda Blistex za Najlepsze Usta Męskie
2007: Nagroda Sports World dla Pary Ekranowej Roku (z Amritą Rao) w "Vivah"
2008: Nagroda Annual Central European Bollywood, Najlepsza Para (z Kareeną Kapoor) w "Jab We Met"

CIEKAWOSTKI:
- Jego rodzice rozwiedli się, gdy Shahid miał 3 latka. Wychowywał się z mamą.
- Zanim zaczął karierę aktorską był tancerzem w teledyskach, występował też w reklamach.
- Jest wegetarianinem.
- Szkolił się jako tancerz pod okiem Shiamaka Davara

sobota, 12 kwietnia 2008

DZIEŃ 4jhoom barabar jhoom

Film Przypał! Aaaaa! Masakra, jakie to cudownie bez sensu! <3 Pokochałam ten film od pierwszych dźwięków i pierwszej sceny, w której stary, groźni Big B. wyskakuje w czymś a la cygańska kurta, ma dwa złote kolczyki w uszach i kapelusz z czarnymi piórami, gitarę z 2 gryfami i śpiewa i tańczy na środku stacji kolejowej! Aaaa! Czyli jak u Hitchcocka: najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Tu zaczyna się od tego, a potem jest już tylko bardziej przypałowo, piosenki są kompletnie odjechane (ach, ten bilet do Hollywood i miny Apsika, zgon na miejscu). Chociaż Bobby Deol bardziej podobał mi się jako sierota życiowa niż amant stulecia, bo na amanta to on nie ma żadnych warunków fizjonomicznych - no doprawdy: rude loczki? O.O Śliczna Preity, jeszcze piękniejsza Lara Dutta i fabuła, która kompletnie nie trzyma się kupy... i to jest świetne, bo widać, że taki właśnie był zamiar reżysera. Że nie jest to film na poważnie. Sala pękała ze śmiechu, wreszcie poczułam ten obiecany klimat bolly-filmów. Podobało mi się bardziej, niż dnia 3. Znów widziałam Shanti - śledzi mnie czy co? :P

DZIEŃ 5 dhoom2

Nic lepszego po JBJ nie mogło się nawinąć, niż druga część DHOOM. Pierwszą dla pewności, że jestem na bieżąco, obejrzałam rano przed seansem... i zonk - beznadzieja. Uday jako przygłup, Abhi też jakiś taki bez wyrazu, fabuła tragiczna, drewniany John Abram... Myślę sobie - to co będzie w dwójce? Ale jak Hrithik wyskakuje z damskich łaszków wprost na deskę snowboardową i pędzi za pociągiem po piaskach pustyni - wiem, że ten film będzie świetny, bo komplenie przypałowy. Muzyka - ach, wspaniała! Świetne dance'owe kawałki. Hrithik naprawdę złapał mnie za serce, choć kompletnie nie udało mu się to w K3G. Razem z Aish stworzyli świetny duet ekranowy ze wspaniałą sceną ruletki. Abhi jest tutaj wszechwiedzącym, ale nieco znudzonym w obejściu policjantem, a Uday nadal półinteligentem, ale na to zahartowana byłam po obejrzeniu jedynki. I choć znikł gdzieś bez śladu wątek żony, jak i "koleżanki z lat szkolnych" (a tu Bipasha Basu... no sami rozumiecie...), to jestem w tym filmie zakochana do szaleństwa i kupię go, jak tylko wyjdzie świeżutkie DVD. Przegięcie w tym filmie polega na ogromnej ilości wprost nieprawdopodobnych efektów specjalnych, przy których Mission Impossible i Matrix mogą się schować. Podsumowanie filmu z ust Apsika w scenie końcowej: "Najpierw pomyślałem sobie: co za historia, co za miłość! Ale potem pomyślałem: co za bzdura." :P Zrelaksowana tą bzdurką wyszłam z wielkim uśmiechem na twarzy z kina w sobotnią noc.

DZIEŃ 6 chak de

Nadszedł dzień Króla. Jedyny film z nim puszczono ostatniego dnia - dobra decyzja, bo ludzie byli bardziej oprężeni, przyzwyczajani stopniowo do atmosfery bolly na filmach, do tego, że się klaszcze, krzyczy i cieszy. A tu film o sporcie i pełno meczów oraz treningów, które wywołują emocje. Bawiłam się wyśmienicie, nawet moja psiapsiółka klaskała, do czego nie nawykła. I tylko pamiętam mały element zawodu, że mnie końcówka nie powaliła TAK, jakbym tego chciała. Więcej przeżywałam w trakcie filmu, niż na tym ostanim meczu i całej reszcie po nim. No cóż - poprzeczkę ustawiono wysoko i po takiej dawce śmiechu, akcji i wspaniałej gry, jak w poprzednich 5 filmach, trudno jest wymagać, by sama obecność SRK wzbudziła więcej. Może wzbudza u niektórych nadal. U mnie czegoś zabrakło. Było super... ale jednak dzień 5 bije "Chak de..." na głowę.

22:35, dzieckoziemi , Bolly news
Link Dodaj komentarz »

        Halo, tu Poznań. Z opóźnieniem, ale jednak w końcu nadajemy relację z tego, co i jak było w Multikinie. A było sporo:

DZIEŃ 1 guru

        Film zaangażowany społecznie. O tym, że Indie potrafią. Potrafiłyby wznieść się na wyżyny ekonomiczne i  techniczne i stałyby się równorzędnym partnerem dla państw europejskich czy Stanów... ale nie jest to takie proste, nawet jeśli ktoś bardzo chce. A tytułowy Guru chce być kimś więcej, niż tylko "pracownikiem białych". Chce mieć własną fabrykę i zabiera się do realizacji tego planu najlepiej jak potrafi. Śledzimy w tym filmie dojrzewanie bohatera i zmianę jego relacji z ludźmi oraz zaprzedawanie duszy w imię tworzenia czegoś dla dobra kraju, ludu itd. Na sali panował względny spokój, nie było krzyków, pisków itd., ale przyjęłam to jako coś oczywistego, bo też sam film niekoniecznie sprzyjał entuzjastycznym reakcjom. Tuż przed filmem jakaś - pożal się panie Boże jedyny - prezentacja/wstęp/prelekcja o Bollywood ogólnie, o strojach i aktorach. Nie wiem, czy z tremy czy z braku przygotowania, ale dziewczyny posypały się z tym straszliwie, na tyle straszliwie, że zdjęcia aktorów prezentowane były po prostu jako pokaz slajdów bez żadnego komentarza, a straszliwiej, gęstej od oczekiwania ciszy. Z ulgą przyjęłam koniec tej makabry. Za to zachwycił mnie dojrzały Abishek, którego znałam dotąd tylko z KANK, gdzie gra uroczego, mentalnego gówniarza. Wychodziłyśmy z kina z koleżanką śpiewając w myślach: "Gurubhai, Gurubhai...". Muzyka - dobra. Tłum ludzi obcy mi kompletnie, choć podejrzewałam, że są to głównie forumowiczki i forumowicze. Gdzieś w tłumie mignęła mi Shanti - nasi są, jest dobrze.

DZIEŃ 2 yuva

        Po tym filmie już wiem, co Kajol widzi w Ajayu. :D Przyznam - nie widziałam go dotąd w absolutnie niczym, a na zdjęciach wychodził byle jak i wrażenia żadnego na mnie nie robił. Ale tu... miód! Silny, męski, zdecydowany Ajay na czele studenckiego ruchu na rzecz polityki normalnej (walka z korupcją , walka o to, by polityka służyła ludziom), a tle pieśń "Dhakka Laga Bukka" i chór męski zawodzący "Oh yuva, yuva, oh yuva...". No piękne to było, i w formie, i w treści. Na pewno nic tu nie ma z Karanowych "landrynek", bynajmniej niekolorowo, historie trudne, losy bohaterów splatające się na pewnym moście. Rani jakiej nie znałam. Zły Abishek, czyli Abishek piękny i brutalny. Festiwal ten można było nazwać festiwalem Apsika właśnie, bo grał w 4 na 6 filmów. Vivek jako "słodki, zagubiony misiaczek" nie zrobił na mnie wrażenia, sto razy bardziej wolę dojrzałego Ajaya. Scena walki na moście rozłożyła nieco mroczny klimat filmu, ale też rozruszała publikę. No sorty - ja nawet byłam w stanie bez mrugnięcia okiem przyjąć, że bohater złapał krzesło z pędzącego samochodu - looz. Ale felgę z koła? Buahahaha! Ludzie zaczęli się śmiać, klaskać, zrobiło się żywiej. Podobało mi się bardziej niż 1 dnia.

DZIEŃ 3 tararumpum

        Z cyklu "simple story". O rodzinie, o odwadze, o wartości optymizmu i miłości. Słodkie? Owszem. Ale nawet nie takie landrynkowe, podobało mi się. Tylko ta "misiowa" piosenka... trochę w zęby jednak od słodyczy zakuło, przyznam. Super muzyka. Muzycznie festiwal bardzo przypadł mi do gustu. Rani z grzywką fikuśna, młodszy image, bardzo jej do twarzy. No i Saif... no do pary z SRK przegrywa, nie czarujmy się (mowa o KHNH), ale gdy gra pierwsze skrzypce, w dodatku w parze z Rani - pięknie! Saifowi mówię zdecydowane TAK. Aż zdziwiłam się, jak łatwo nowi dla mnie aktorzy podbili moje zashahrukhowane dotąd serce. Ale źle mi z tym nie jest - szersze horyzonty są in! :D Owszem, film jest przewidywalny, jednak nie uważam tego za minus. Minusem natomiast jest scena "pojedynku" z Rustym i jej zakończenie - jak na film dla rodziny, to pojechali ostro i to zgrzytnęło. Ogólnie bawiłam się świetnie,sala bardziej odprężona, pojawiały się oklaski. Wychodziłam z kina z "Ta ra ra ra rum, ta ra rum pum" na ustach. Znów gdzieś mignęła mi Shanti. :P Podobało mi się bardziej, niż 2 dnia.

22:22, dzieckoziemi , Bolly news
Link Dodaj komentarz »