Bunty i Babli w Bollywood.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Festiwal Bolly w Multikinie czas podsumować.

        Halo, tu Poznań. Z opóźnieniem, ale jednak w końcu nadajemy relację z tego, co i jak było w Multikinie. A było sporo:

DZIEŃ 1 guru

        Film zaangażowany społecznie. O tym, że Indie potrafią. Potrafiłyby wznieść się na wyżyny ekonomiczne i  techniczne i stałyby się równorzędnym partnerem dla państw europejskich czy Stanów... ale nie jest to takie proste, nawet jeśli ktoś bardzo chce. A tytułowy Guru chce być kimś więcej, niż tylko "pracownikiem białych". Chce mieć własną fabrykę i zabiera się do realizacji tego planu najlepiej jak potrafi. Śledzimy w tym filmie dojrzewanie bohatera i zmianę jego relacji z ludźmi oraz zaprzedawanie duszy w imię tworzenia czegoś dla dobra kraju, ludu itd. Na sali panował względny spokój, nie było krzyków, pisków itd., ale przyjęłam to jako coś oczywistego, bo też sam film niekoniecznie sprzyjał entuzjastycznym reakcjom. Tuż przed filmem jakaś - pożal się panie Boże jedyny - prezentacja/wstęp/prelekcja o Bollywood ogólnie, o strojach i aktorach. Nie wiem, czy z tremy czy z braku przygotowania, ale dziewczyny posypały się z tym straszliwie, na tyle straszliwie, że zdjęcia aktorów prezentowane były po prostu jako pokaz slajdów bez żadnego komentarza, a straszliwiej, gęstej od oczekiwania ciszy. Z ulgą przyjęłam koniec tej makabry. Za to zachwycił mnie dojrzały Abishek, którego znałam dotąd tylko z KANK, gdzie gra uroczego, mentalnego gówniarza. Wychodziłyśmy z kina z koleżanką śpiewając w myślach: "Gurubhai, Gurubhai...". Muzyka - dobra. Tłum ludzi obcy mi kompletnie, choć podejrzewałam, że są to głównie forumowiczki i forumowicze. Gdzieś w tłumie mignęła mi Shanti - nasi są, jest dobrze.

DZIEŃ 2 yuva

        Po tym filmie już wiem, co Kajol widzi w Ajayu. :D Przyznam - nie widziałam go dotąd w absolutnie niczym, a na zdjęciach wychodził byle jak i wrażenia żadnego na mnie nie robił. Ale tu... miód! Silny, męski, zdecydowany Ajay na czele studenckiego ruchu na rzecz polityki normalnej (walka z korupcją , walka o to, by polityka służyła ludziom), a tle pieśń "Dhakka Laga Bukka" i chór męski zawodzący "Oh yuva, yuva, oh yuva...". No piękne to było, i w formie, i w treści. Na pewno nic tu nie ma z Karanowych "landrynek", bynajmniej niekolorowo, historie trudne, losy bohaterów splatające się na pewnym moście. Rani jakiej nie znałam. Zły Abishek, czyli Abishek piękny i brutalny. Festiwal ten można było nazwać festiwalem Apsika właśnie, bo grał w 4 na 6 filmów. Vivek jako "słodki, zagubiony misiaczek" nie zrobił na mnie wrażenia, sto razy bardziej wolę dojrzałego Ajaya. Scena walki na moście rozłożyła nieco mroczny klimat filmu, ale też rozruszała publikę. No sorty - ja nawet byłam w stanie bez mrugnięcia okiem przyjąć, że bohater złapał krzesło z pędzącego samochodu - looz. Ale felgę z koła? Buahahaha! Ludzie zaczęli się śmiać, klaskać, zrobiło się żywiej. Podobało mi się bardziej niż 1 dnia.

DZIEŃ 3 tararumpum

        Z cyklu "simple story". O rodzinie, o odwadze, o wartości optymizmu i miłości. Słodkie? Owszem. Ale nawet nie takie landrynkowe, podobało mi się. Tylko ta "misiowa" piosenka... trochę w zęby jednak od słodyczy zakuło, przyznam. Super muzyka. Muzycznie festiwal bardzo przypadł mi do gustu. Rani z grzywką fikuśna, młodszy image, bardzo jej do twarzy. No i Saif... no do pary z SRK przegrywa, nie czarujmy się (mowa o KHNH), ale gdy gra pierwsze skrzypce, w dodatku w parze z Rani - pięknie! Saifowi mówię zdecydowane TAK. Aż zdziwiłam się, jak łatwo nowi dla mnie aktorzy podbili moje zashahrukhowane dotąd serce. Ale źle mi z tym nie jest - szersze horyzonty są in! :D Owszem, film jest przewidywalny, jednak nie uważam tego za minus. Minusem natomiast jest scena "pojedynku" z Rustym i jej zakończenie - jak na film dla rodziny, to pojechali ostro i to zgrzytnęło. Ogólnie bawiłam się świetnie,sala bardziej odprężona, pojawiały się oklaski. Wychodziłam z kina z "Ta ra ra ra rum, ta ra rum pum" na ustach. Znów gdzieś mignęła mi Shanti. :P Podobało mi się bardziej, niż 2 dnia.

sobota, 12 kwietnia 2008, dzieckoziemi

Polecane wpisy

  • Rozmowa SRK i Anushki o RNBDJ

    Oszalałam na punkcie tej rozmowy. Uwielbiam SRKa w niej i sposób, w jaki mówi o sobie, o Anushce, jak żartuje, jak komentuje swój sposób grania i jak fajnie pes

  • Kismat Konnection - piosenka tytułowa!

    Jest! Znak, że niedługo będziemy mogli cieszyć się całą ścieżką dźwiękową z filmu. Na razie jednak - pierwsza piosenka i wspaniały Shahid (matko i córko, jak on

  • "Kismet Konnection" - pierszy trailer!

    JUŻ JEST!!! Na razie w wersji dość słabej, ale to oznacza, że z każdym dniem pojawiać się będą NOWE i LEPSZEJ JAKOŚCI!!! :D Boski Shahid i Vidya...

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: